Polscy użytkownicy docenili jednak przerażający dokument, który opowiada o wybuchu wulkanu na popularnej wśród turystów wyspie. “Wulkan” cieszy się ogromnym zainteresowaniem, a Internauci wracają pamięcią do wydarzeń sprzed dwóch lat i szukają informacji o katastrofie. Co wydarzyło się na Whakaari?
101 views, 0 likes, 0 loves, 0 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Wieża Ciśnień Kościan: W dwudziestym szóstym odcinku „Co w Kosmosie?” usłyszycie o wybuchu wulkanu na Io, zderzeniu
Setna rocznica wybuchu wulkanu Pelée Bóg nie pozwoli naśmiewać się z siebie. Oto, w telegraficznym skrócie, opis dramatu, który dotknął Martynikę 8 maja 1902 roku: wybuch wulkanu Pelée w mgnieniu oka zniszczył miasto Saint-Pierre, pochłaniając blisko 40.000 z 100.000 dusz, jakie w tamtym czasie liczyła Martynika.
Heleny - Wiadomości. Dzień, w którym nagrzane powietrze topiło plastik. 40 lat temu wybuchł wulkan św. Heleny. 40 lat temu Amerykanie wstrzymali oddech. 18 maja 1980 r. media śledziły
. Wulkan Saryczewa podczas erupcji w 2009 roku. Fot. NASA Zobaczcie niezwykle sugestywną animację erupcji Wulkanu Saryczewa na wyspie Matua w archipelagu Kuryli leżącym na północny wschód od Japonii. Schodzący w dół jasny jęzor pyłów to spływ piroklastyczny – lawina składająca się z gorących gazów i popiołów, które przemieszczają się z prędkością do 300 km/h i mają temperaturę do 1000 st. C. Animacja ta została stworzona poprzez zestawienie sekwencji zdjęć zrobionych z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Autorem animacji jest Rob Simmon z NASA’s Earth Observatory. Wybuch nastąpił 12 czerwca 2009 roku, powodując zakłócenia ruchu lotniczego pomiędzy wschodnią Azją i zachodnią Ameryką. Pyły wulkaniczne zostały wykryte w odległości 2400 km na południowy wschód od wulkanu i ponad 900 km na północny zachód. Wulkan Saryczewa (1496 m jest jednym z najbardziej aktywnych wulkanów na rosyjskich Wyspach Kurylskich. Przedtem jego erupcje rejestrowano w XX wieku. Poprzednia erupcja eksplozywna miała miejsce w 1989 roku, zaś w latach 1986, 1976, 1954 i 1946 nastąpiły erupcje mieszane, połączone w wylewem lawy.
Kategorie: erupcjaJaponiawulkanlawawybuchaktywność wulkaniczna W wyniku erupcji stratowulkanu Sakurajima na południu kraju ogłoszono piąty, podwyższony poziom zagrożenia, wymagający ewakuacji ludzi. Kilkadziesiąt osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów po erupcji stratowulkanu Sakurajima, znajdującego się w południowej Japonii w prefekturze Kagoshima na wyspie Kiusiu. Japońska Agencja Meteorologiczna w niedzielę wieczorem 24 lipca br. ogłosiła piąty, podwyższony poziom alarmowy, wymagający ewakuacji. Kanał telewizyjny NHK pokazał materiał pokazujący gęsty dym wydobywający się z krateru wulkanu. Według japońskiego wicepremiera Yoshihiko Isozakiego nie było żadnych doniesień o śmierci, obrażeniach lub uszkodzeniach. Premier Japonii Fumio Kishida polecił rządowi „ścisłą współpracę z lokalnymi władzami, aby zapobiec szkodom”, powiedział Isozaki dziennikarzom. Stratowulkan Sakurajima często wyrzuca dym i popiół i jest główną atrakcją turystyczną. To nie pierwszy raz, kiedy zdarzyło się to w ciągu ostatniego tygodnia. Poprzednia erupcja miała miejsce 17 lipca br. Według meteorologów popiół rozproszył się na odległość około 2,5 kilometra od krateru, a dym uniósł się na wysokość około 300 metrów i połączył z chmurami. Meteorolodzy ostrzegają przed ryzykiem spadania dużych kamieni wulkanicznych w promieniu 3 kilometrów od krateru, w którym znajdują się dzielnice miasta Kagoshima. Ponadto nie wyklucza się powstawania przepływu piroklastycznego. Japonia ma wiele aktywnych wulkanów. Kraj znajduje się na Pacyficznym Pierścieniu Ognia, obszarze wokół obwodu Oceanu Spokojnego, gdzie znajduje się większość aktywnych wulkanów i gdzie odnotowuje się największą liczbę trzęsień ziemi na świecie. Sakurajimado było wyspą do 1914 roku. Lawa z erupcji połączyła ją z półwyspem Osumi w prefekturze Kagoshima na wyspie Kiusiu. Ostatni raz Japonia wydała alarm o ewakuacji z powodu wulkanu w 2015 roku, kiedy miała miejsce erupcja na wyspie Kuchinoerabu, również znajdującej się w prefekturze Kagoshima. Ocena: 1241 odsłon
Superwulkan wybucha. Wśród ludności wybucha panika. Widz podczas oglądanie dzieła Matta Codda również wybuchnie - to ze śmiechu, to z zażenowania. Film nosi nazwę "Super Eruption", jednak nic nie jest w nim super. Pierwsze minuty seansu już pokazują nam, z jakiej jakości filmem mamy do czynienia. Widzimy spadochroniarza, który ląduje w samym centrum lawowego piekła. Magma pędzi tuż na samochód, gdzie znajdują się uwięzieni ludzie, wśród których jest jego córka, a nasz bohater stara się ich wydostać. Niestety, nie udaje mu się ich uratować, samochód wybucha, a postać zanosi się szlochem. Cóż za smutna historia, prawda? Nie martwcie się, chwile potem cofamy się w czasie, a nasz bohater ponownie ma szansę na ratunek pasażerów pojazdu. Pomysłowe? Jak najbardziej, ale czy potrzebne było wplatać wątek science fiction w film katastroficzny? Niekoniecznie. Odpowiedzialny za film Matt Codd jest po prostu słabym reżyserem. Wszystkie jego produkcje są nietrafnymi tworami, o który należy jak najszybciej zapomnieć, gdyż sięgają takiego dna, że mogą zapukać od drugiej strony. "Wybuch" mimo etykietki kina klasy "C" to jego największe osiągnięciem, ponieważ seans mija dosyć szybko. Fakt, faktem, że dialogi nadają się rewelacyjnie do oper mydlanych, a bohaterowie są bezbarwnym mięsem armatnim, to jedyna produkcja jego autorstwa, którą da się obejrzeć do końca. Scenariusz nie jest jednak największym problemem "Wybuchu". Najbardziej kującą w oczy fuszerką są efekty specjalne, które nawet w zestawieniu z produkcjami z lat osiemdziesiątych wyglądają kiczowato. Lawa, pochłaniająca park Yellowstone wygląda niczym gęsta zupa pomidorowa, a pył wulkaniczny jawi się jak przybrudzone konfetti. Praca komputera jest na tyle widoczna, że niekiedy można pomyśleć, że ogląda się starą grę wideo. Warto także wspomnieć o niedopatrzeniu ze strony Martina Chichova, odpowiedzialnego za zdjęcia w produkcji, który miał do dyspozycji wiele walorów przyrodniczych Bułgarii (gdzie film powstał), lecz nie umiał z nich skorzystać. Podczas seansu nie otrzymamy ani jednego pamiętnego widoku, który mógłby zadziałać na korzyść filmowi. "Wybuch" prezentuje się przyzwoicie ze strony gry aktorskiej. Codd zatrudnił niezłą obsadę, która bez trudu odnalazła się w swoich niewymagających szczególnych umiejętności rolach. MyAnna Buring dwoi się i troi, aby tchnąć życie w swoją jednowymiarową postać. Aktora w roli Claire wypada wiarygodnie, lecz bez wątpienia znacznie lepiej poradziła sobie w "Zejściu" czy ostatnich części sagi "Zmierzch". Richard Burgi i Juliet Aubrey również pokazali się z niezłej strony, ale pozostali w cieniu swojej koleżanki z planu. Podsumowując, "Wybuch" to niskiej jakości film, który nie angażuje emocjonalnie widza w oglądanie. Beznadziejne efekty specjalne, bezbarwni bohaterowie oraz brak napięcia sprawia, że po seansie produkcja szybko odchodzi w użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (21 głosów).
24 sierpnia 79 roku nastąpiła erupcja wulkanu Wezuwiusz. Wybuch zniszczył trzy rzymskie miasta: Pompeje, Herkanulum i Stabie. Nigdy nie zostały odbudowane i przez wieki niszczały ginąc w zapomnieniu. Pompeje odkryto ponownie w wieku XVII. Badania archeologiczne dostarczyły niezwykłych informacji o codziennym życiu mieszkańców starożytnego miasta. Starożytne miasta, Pompeje, Herkulanum i Stabie rozkwitały u podnóża Wezuwiusza w Zatoce Neapolitańskiej. W czasach wczesnego Cesarstwa Rzymskiego w Pompejach mieszkało 20 tysięcy osób, w tym kupcy, rzemieślnicy i rolnicy, którzy eksploatowali żyzną glebę regionu z licznymi winnicami i sadami. Nikt nie podejrzewał, że czarna żyzna ziemia była dziedzictwem wcześniejszych erupcji Wezuwiusza. Herkulanum było pięciotysięcznym miastem i być może ulubionym miejscem bogatych Rzymian. Herkulanum nazwane zostało na cześć mitycznego bohatera Herkulesa. W mieście znajdowały się bogate wille i wielkie rzymskie łaźnie. Badania archeologiczne wykazały, że w obydwu miastach istniało coś na kształt kasyn, a także domy publiczne – to może świadczyć, że ośrodki te miały charakter „wypoczynkowy”. To, co podpowiadają badania archeologiczne wskazuje, że w Pompejach ludziom wiodło się raczej dobrze i dostatnio. Miasto było zadbane, a mieszkańcy mogli cieszyć się sielankowym życiem. To wszystko skończyło się 24 sierpnia 79 roku, kiedy nastąpił wybuch wulkanu uśpionego od setek lat. Wezuwiusz eksplodował, wyrzucając w górę 15 kilometrów materiału wulkanicznego, popiołu i pumeksu. Potężna chmura gazu i gorącego popiołu dosięgnęła mieszkańców Herkulanum, zasypując wszystko. Przez kolejne 12 godzin popiół opadał na Pompeje, Herkulanum i Stabie oraz całą okolicę. Rankiem, 25 sierpnia chmura toksycznego gazu dotarła do Pompejów. Każdy, kto jeszcze pozostał przy życiu, zginął przez uduszenie. Wiele z tego, co wiemy o erupcji, pochodzi z relacji Pliniusza Młodszego, który przebywał w zachodniej części Zatoki Neapolitańskiej, gdy eksplodował Wezuwiusz. W dwóch listach do historyka Tacyta opowiedział o tym, jak „ludzie nakrywali głowy poduszkami, która była jedyną obroną przed deszczem kamieni” oraz o tym, jak „ciemna i straszna chmura naładowana palną materią nagle pękła i ruszyła w górę". Zaznaczał też, że "niektórzy opłakiwali własny los. Inni modlili się o śmierć”. Pliniusz, mający wówczas zaledwie 17 lat, uciekł przed katastrofą i został później znanym rzymskim pisarzem i politykiem. Jego wuj, Pliniusz Starszy, miał mniej szczęścia. Pliniusz Starszy, również znany rzymski pisarz, w czasie erupcji był dowódcą floty rzymskiej w Zatoce Neapolitańskiej. Po wybuchu Wezuwiusza ruszył do Stabie, aby zbadać, co się stało i ocenić rozmiar tragedii. Na miejscu dosięgnął go toksyczny gaz i Pliniusz Starszy zmarł. Według relacji Pliniusza Młodszego erupcja trwała 18 godzin. Pompeje zostały przykryte ponad czterometrową warstwą popiołu, a Herkulanum dziewięciometrową pokrywą z błota i materiału wulkanicznego. Wielu mieszkańców Pompejów powróciło do miasta po wybuchu, próbując odkopać swoje domy i kosztowności, lecz starania nie na wiele się zdały. Miasta zniszczone przez Wezuwiusz nigdy się już nie odrodziły. Ruiny miast Pompeje, Herkulanum i Stabie zostały odkryte w XVIII wieku. Pierwszy posąg w Pompejach odkrył przypadkiem rolnik w roku 1748, pracujący w swojej winnicy. Od tamtej pory prace archeologiczne w tym miejscu trwają niemal nieustannie. W Pompejach znaleziono szczątki 2 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci. Wszyscy zmarli w wyniku uduszenia. Ich ciała pokrywał popiół, który utrwalił zarys ciał. W Herkulanum pierwsze ludzkie szczątki znaleziono dopiero w 1982 roku. Niedługo później odkryto setki innych; wszystkie mają ślady po poparzeniach. Obok wielkich i ważnych zabytków, równie istotne są dla historyków i archeologów niewielkie przedmioty codziennego użytku, które pozwalają zrekonstruować sposób życia ówczesnych mieszkańców Rzymu. Dziś Wezuwiusz jest jedynym aktywnym wulkanem na kontynencie europejskim. Jego ostatnia erupcja miała miejsce w 1944 roku, a ostatni większy wybuch nastąpił w roku 1631. Nie wiadomo, kiedy nastąpi kolejny wybuch, ale może on mieć katastrofalne skutki dla blisko miliona ludzi mieszkających obecnie w najbliższym otoczeniu wulkanu, w Neapolu. Czytaj też:70 tysięcy zabitych w kilka godzin, czyli rzeź pod KannamiCzytaj też:Pierwszy cesarz, który zginął w starciu. Bitwa pod Adrianopolem
film o wybuchu wulkanu