WPHUB. Druga twarz. + 1. oprac. Magdalena Drozdek. 15-07-2020 13:16. Zmarła uczestniczka show TTV, Martyna Kubacka. Jest informacja o pogrzebie. Na początku lipca pojawiła się wiadomość o śmierci Martyny Kubackiej - uczestniczki programu "Druga twarz" na TTV.
Ta ostatnia praktykowana jest w rocznicę śmierci czy pogrzebu. Zamiast kwiatów czy wieńców możemy po prostu zwrócić się o intencję za zmarłą osobę. Prosimy wtedy o zbawienie i ochronę bliskiej nam osoby. Jak wygląda zamawianie mszy oraz jak zamówić i napisać intencje mszalne, intencja za zmarłego – wzór znajdziemy poniżej.
Baza filmu polskiego. Obsada aktorska (2 role: prywatny detektyw wynajęty przez Leszka Jakubowskiego vel Borysa Skalskiego do odnalezienia mordercy doktora Andrzeja Ruczaja, męża Bogny Różyckiej-Ruczaj (sezon 2007/2008); Witold Koziełło z Piotrkowa Trybunalskiego, kuzyn doktora Tadeusza Koziełło-Kozłowskiego, mąż Ilony Muszyńskiej i ojciec Teofila (sezony 2016/2017, 2017/2018
Przełom października i listopada to czas refleksji i wspomnień. Częściej wspominamy teraz tych, którzy odeszli. W 2023 roku pożegnaliśmy wiele znanych i cenionych kobiet – wybitnych pisarek, poetek, piosenkarek i aktorek.
. Data utworzenia: 14 marca 2022, 6:30. Witold Paszt zmarł 18 lutego, do tej pory fani i wielbiciele wyczekiwali informacji o jego pogrzebie. Lider zespołu Vox odszedł w swoim domu w Zamościu w otoczeniu ukochanej rodziny i zwierząt. W końcu poznaliśmy datę uroczystości pogrzebowych. Kiedy odbędzie się pogrzeb muzyka? Czy spocznie obok swojej żony? Gdzie i kiedy zostanie pochowany Witold Paszt? Foto: Stanislaw Krzywy / Witold Paszt od jakiegoś czasu ciężko chorował. Okazuje się, że niedawno przeszedł trzecie zakażenie koronawirusem i kiedy już wydawało się, że wychodzi na prostą i niedługo będzie mógł wrócić do pracy, przyszło najgorsze. Córki piosenkarza zdradziły, że ich tata odszedł właśnie przez komplikacje po zakażeniu koronawirusem. Witold Paszt odszedł w swoim domu w otoczeniu rodziny i ukochanych zwierząt Córki Witolda Paszta poinformowały o śmierci swojego taty w bardzo wzruszającym wpisie. Wspominają o tym, jak bardzo muzyk zespołu Vox kochał swoją żonę. Kobiety zdradziły, że artysta był zakażony koronawirusem już trzeci raz i wydawało się, że wraca do siebie. „Kiedy już wydawało się, że jest przemocny i niezniszczalny, bo pokonał swój trzeci COVID, nagle los się odwrócił i przyszły niespodziewane komplikacje, które znacznie przyspieszyły jego wytęsknione spotkanie z naszą Mamą. Bardzo się do Niej spieszył” - czytamy w oświadczeniu. Witold Paszt zmarł w swoim domu w Zamościu. Towarzyszyły mu ukochane córki z rodzinami i zwierzęta, które bardzo kochał. Zobacz także "Tata odszedł spokojnie w domu, w otoczeniu córek, wnucząt, zięciów, najukochańszych zwierząt. Wierzymy, że zawsze będzie z nami poprzez swoją muzykę i dobro, którym obdzielał każdego potrzebującego" - napisały w wyciskających łzy słowach, córki Paszta — Aleksandra i Natalia. Kiedy pogrzeb Witolda Paszta? Gdzie odbędzie się pochówek? Witold Paszt zmarł dzień po czwartej rocznicy śmierci swojej ukochanej żony Marty. Artysta nigdy nie pogodził się z jej odejściem, rok po śmierci swojej połówki mówił o ogromnym bólu i tym, że nigdy nie pogodzi się z odejściem żony, z którą był przez 50 lat. - Nikt nie jest przygotowany na śmierć ukochanej osoby, dlatego to tak bardzo boli. Dziś trochę inaczej, ale nigdy się z tą sytuacją nie pogodzę. Do końca życia w pewnym stopniu będę się z tego podnosił — mówił. — (...) Mój świat legł w gruzach, śmierć mojej żony to najgorsza rzecz, jaka mnie w życiu spotkała — opowiadał dziennikarzowi Faktu rok po śmierci pani Marty. 10 marca poinformował, że lider zespołu Vox spocznie obok swojej żony Marty i teściów na cmentarzu komunalnym w Zamościu. Według informacji serwisu uroczystości pogrzebowe odbędą się 18 marca. Faktowi udało się potwierdzić, że Witold Paszt faktycznie spocznie na cmentarzu komunalnym w Zamościu. Córka artysty potwierdziła nam także, że pogrzeb jej taty odbędzie się w piątek 18 marca. Zobacz też: Witold Paszt nie żyje. Zmarł dzień po rocznicy śmierci swojej żony. Wpis córek muzyka wyciska łzy... "Bardzo się do niej śpieszył" Zięć Witolda Paszta pożegnał go w sieci. W poruszającym wpisie wspomina o wnuczce muzyka. "Od rana cichy głosik woła dziadka..." "Choroba u niego się już nasilała, był taki drobny i zmarnowany... "Barbara Parzeczewska z "The Voice Senior 2" wspomina Witolda Paszta Ten artykuł po raz pierwszy ukazał się na stronie Faktu r. /1 Stanislaw Krzywy / Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
środa, 03 marzec 2021 22:27 Skomentuj jako pierwszy! Czytany 1423 razy Wydrukuj Email foto: 3 marca w Zamościu rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe kpt. Romana Szczura vel Szumskiego ps. „Halina”, „Nadzieja”, „Urszula”. Był on żołnierzem Korpusu Ochrony Pogranicza, Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Po wojnie został aresztowany i skazany na karę śmierci. Jego szczątki zostały odnalezione w 2011. Pierwsza część uroczystości pogrzebowych odbyła się dzisiaj w Zamościu. W kościele garnizonowym odprawiono nabożeństwo w intencji kpt. Romana Szczura. 4 marca uroczystości będą kontynuowane w Radecznicy. Na zaplanowano wyprowadzenie trumny z kościoła garnizonowego w Zamościu i przewiezienie w asyście wojska i policji do Radecznicy. O rozpocznie się msza w intencji kpt. Romana Szczura vel Szumskiego ps. „Urszula” w Bazylice oo. Bernardynów w Radecznicy i złożenie trumny w krypcie II Inspektoratu Zamojskiego AK. Roman Szczur vel Szumski. ps. „Halina”, „Nadzieja”, „Urszula” (nazwisko konspiracyjne Roman Szumski), podoficer KOP i WP, por. AK-WiN, odznaczony Krzyżem Walecznych. Urodził się 15 sierpnia 1910 r. w kolonii Roszki Udryckie k. Zamościa. Po odbyciu w latach 1931–1932 służby wojskowej w 23. pułku piechoty we Włodzimierzu Wołyńskim postanowił pozostać w wojsku, pełnił służbę w Korpusie Ochrony Pogranicza. W czasie kampanii wrześniowej 1939 r. dostał się do niewoli sowieckiej. Zbiegł z transportu kolejowego do ZSRR. W listopadzie 1939 r. wstąpił do Służby Zwycięstwu Polski. Od marca 1941 r. dowodził placówkami Stary Zamość i Nielisz Obwodu ZWZ-AK Zamość. Po wkroczeniu Sowietów na Lubelszczyznę pozostał w konspiracji. Od sierpnia 1944 do września 1945 r. pełnił funkcję komendanta placówki AK-DSZ-WiN Stary Zamość. 7 października 1944 r. odbił z więzienia w Zamościu 30 osób. W grudniu 1945 r. został wyznaczony na kierownika Rejonu „Jaśmin” Obwodu WiN Zamość. 8 maja 1946 r. na czele 12 żołnierzy rozbił więzienie w Zamościu, uwalniając 301 więźniów. W czerwcu 1946 r., zagrożony aresztowaniem, zdał kierownictwo rejonu i wyjechał na ziemie zachodnie. 22 marca 1947 r. ujawnił się przed WUBP w Warszawie. W latach 1947-1948 mieszkał na Dolnym Śląsku, utrzymując kontakty z dawnymi podkomendnymi. Wraz z żołnierzami Okręgu Lubelskiego WiN przeprowadził 11 marca 1949 r. akcję rekwizycyjną na Bank Spółdzielczy w Nowej Soli. Zdobyte fundusze miały być przeznaczone na pomoc dla ukrywających się żołnierzy oraz na wsparcie dla rodzin aresztowanych. Został aresztowany 28 marca 1949 r. przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lubinie. Był sądzony w trybie doraźnym. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego we Wrocławiu na sesji wyjazdowej w Nowej Soli 21 września 1949 r. został skazany na karę śmierci, którą wykonano 23 stycznia 1950 r. w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu. Szczątki Romana Szczura zostały odnalezione w listopadzie 2011 r. w wyniku prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Powrót na górę CIASTECZKA Strona używa plików cookies, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej. AKCEPTUJĘ
Prawo kanoniczne wskazuje na trzy sytuacje, w których zmarli powinni być pozbawieni pogrzebu kościelnego. Dlaczego? Czy można komuś odmówić katolickiego pogrzebu? Prawo kanoniczne wskazuje na trzy sytuacje, w których zmarli powinni być pozbawieni pogrzebu kościelnego: 1. notoryczni apostaci, heretycy i schizmatycy; 2. osoby, które wybrały kremację z motywów przeciwnych wierze chrześcijańskiej; oraz 3. inni jawni grzesznicy, których pogrzeb kościelny mógłby wzbudzić zgorszenie wiernych (por. KPK 1184). Są to zatem sytuacje analogiczne do tej, gdy ktoś całkowicie świadomie prosi, by – ze względu na jego poglądy, brak wiary czy działania – nie odprawiać katolickiego pogrzebu. I taką wolę należałoby uszanować. W innym kanonie możemy przeczytać: „Pogrzeb kościelny, w którym Kościół wyprasza duchową pomoc zmarłym, okazuje szacunek ich ciału i równocześnie żywym niesie pociechę nadziei, należy odprawiać z zachowaniem przepisów liturgicznych” (KPK 1176, 2). Tak więc ze względu na niesienie pociechy żywym wydaje się, że także w powyższych przypadkach jest możliwość wspólnej modlitwy kapłana z najbliższymi, a nawet jego obecności na cmentarzu. W kwestii pogrzebu ostateczną decyzję podejmuje proboszcz, ewentualnie biskup miejsca. Niemniej wspólnej modlitwy nigdy nie powinno się odmówić bliskim, którzy cierpią z powodu śmierci, podobnie jak dobrą rzeczą jest ofiarowanie mszy świętej w intencji zmarłego. Jest jedna myśl i obraz, które mi towarzyszą od dawna w odniesieniu do pogrzebu. Mogę sobie wyobrazić, nawet w sytuacjach śmierci osób dalekich od wiary i Kościoła, że jak przy chrzcie, tak przy śmierci i pogrzebie, to wiara najbliższych przynosi ciało zmarłego do grobu i składa do ziemi z nadzieją zmartwychwstania, bo ostatecznie tylko Bóg zna serce człowieka. I taka miłość najbliższych woła o pociechę chrześcijańskiego pogrzebu i sprawowanej Eucharystii. Sprawujemy Eucharystię za zmarłych, ale dla żywych. Dlaczego umierającym udziela się sakramentu chorych i komunii świętej i czy zmarli bez sakramentów będą zbawieni? Wierzymy i doświadczamy na co dzień, że sakramenty są źródłem łaski i więzi z Bogiem oraz prowadzą do zbawienia. Codo samego zaś zbawienia, należy powiedzieć, że w Chrystusie wszyscy jesteśmy zbawieni, ale, z drugiej strony, to od naszależy przyjęcie tego zbawienia. Nie my – na szczęście – jesteśmy od orzekania, czy ktoś będzie zbawiony, czy też nie:„Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mt 16,16). Sakrament chorych przestał być nazywany „ostatnim namaszczeniem” i traktowany jako znak, że ktoś już umiera. Może być udzielany wielokrotnie, w każdej sytuacji choroby i cierpienia fizycznego, psychicznego czy też duchowego. W Katechizmie Kościoła katolickiego mówi się o skutkach duchowych namaszczenia chorych: „Łaska umocnienia, pokoju i odwagi, by przezwyciężyć trudności związane ze stanem ciężkiej choroby lub niedołęstwem starości” (KKK 1520). Eucharystia towarzyszy człowiekowi przez całe życie i wszystko to, co ważne w sakramentach, w niej ma swój początek i dopełnienie. Komunia święta udzielana osobie umierającej przypomina nam, że dążymy do pełnej jedności z Bogiem, i jest swoistym chlebem na drogę. Używało się kiedyś nazwy „wiatyk”, pochodzącej od łacińskiego słowa viaticum, co oznacza „zapasy na drogę”. Wspominałem wcześniej, że Eucharystia jest „zadatkiem życia wiecznego”, tak więc tym bardziej ma swoje znaczenie w bliskości śmierci. Poza tym sakrament chorych i komunia święta udzielane osobie umierającej są znakiem nadziei dla umierającego i dla towarzyszących mu bliskich. W kontekście sakramentów warto pamiętać to, co zostało wypracowane przez św. Tomasza. Podkreślając autonomię i wielkie znaczenie ludzkiego pragnienia i serca, w których i przez które może działać Bóg, Akwinata stwierdzał, że Bóg może udzielać skutków każdego sakramentu bez sakramentu, to znaczy, że może On odpowiedzieć na głębokie pragnienie poza widzialną strukturą sakramentalną. Tak dzieje się między innymi w koncepcji „chrztu pragnienia”, gdy istnieje uzasadniona nadzieja na dostąpienie skutków chrztu przez dziecko, które umarło, jeśli rodzice bardzo tego chrztu pragnęli. Podobnie może być także w przypadku sakramentu chorych, pokuty i Eucharystii. Ponadto nie wiemy przecież o tym, co dzieje się w ostatnich momentach życia, nawet tych, którzy zdają się nam obojętniw kwestiach wiary. W Kościele modlimy się za wszystkich zmarłych, także za tych, których wiarę znał jedynie Bóg (por. IV modlitwa eucharystyczna). Oczywiście nie umniejsza to w żaden sposób znaczenia sakramentów w naszej drodze do zbawienia i ostatecznego spotkania z Bogiem. Ryzyko, że odejdziemy bez pojednania i przyjęcia sakramentów, powinno nas zachęcać do wierności i modlitwy o to, by mieć dar umierania w łasce, a także do nieczekania z propozycją sakramentu chorych i komunii świętej dla bliskich w niebezpieczeństwie śmierci. Czy samobójstwo jest ciężkim grzechem? Co się stanie z samobójcami? Znamy definicję katechizmową, że aby jakiś czyn uznać za grzech ciężki, potrzebne jest uczynienie go w pełnej świadomości i całkowitej dobrowolności. Nie możemy wyrokować o tym, że samobójstwo – choć jest czynem całkowicie sprzecznym z zamysłem Boga – winno być poczytane w konkretnym wypadku za grzech ciężki. To wie tylko Bóg i osoba, która targnęła się na życie otrzymane od Stwórcy. Również tutaj widzimy, jak nauczanie Kościoła ewoluowało, by wypracować współczesną postawę wobec samobójców. Wskazuje się obecnie, że najczęściej samobójstwa mają podłoże psychologiczne związane z depresją, stanem chorobowym, alkoholizmem, całkowitą utratą nadziei, uczuciem rozpaczy. Niejednokrotnie decydujący się na samobójstwo w pewnymsensie przeżywali, jak się czasem mówi, czyściec czy wręcz piekło na ziemi. Na pewno wielu z nas, znających tych, którzyzdecydowali się na samobójstwo, ma nadzieję, że Bóg przyjmie ich do siebie i da im wreszcie upragniony pokój i szczęście,którego nie znaleźli na ziemi. Rozwój nauk psychologicznych i głębsze zrozumienie powodów samobójstw doprowadziło do zmiany praktyki w Kościele i dopuszczenia do mszy pogrzebowej i katolickiego pogrzebu, w przeciwieństwie do dawnego zwyczaju odmawiania pogrzebu samobójcom i grzebania ich w niepoświęconej ziemi. Mogą oczywiście wystąpić przypadki, kiedy ktoś w sposób całkowicie świadomy i dobrowolny odrzuca swoje życie jako dar Boga, chcąc w ten sposób pokazać swoją pogardę dla Stwórcy. Chociaż, z drugiej strony, nie wiemy, co się wydarzyło w ostatnich chwilach życia i czy moment śmierci nie stał się dla kogoś momentem odniesienia do Boga. Myślę, że w kontekście tego pytania znacznie bardziej należy zwrócić uwagę na tych, którzy pozostają. Ci, którzy popełnilisamobójstwo, znajdują się już w rękach Boga. Natomiast ci żyjący, zwłaszcza najbliżsi, cierpią ogromne poczucie winy czy też ból straty i niepogodzenia się z takim sposobem śmierci. Wymaga to od nas wytrwałej obecności, nawet bez słów, i wielkiej delikatności wobec tych osób. * * * Fragment książki Życie zmienia się, ale się nie kończy (wyd. W drodze)
Rafał Brzozowski był jedną z osób, które pojawiły się na pogrzebie Witolda Paszta. Gwiazdor TVP zrelacjonował wydarzenie na Instagramie, mimo wcześniejszych próśb rodziny, by nie robić zdjęć i nie nagrywać filmów. Witold Paszt zmarł 18 lutego w wieku 68 lat. Jak poinformowała rodzina zmarłego, chorował on na COVID-19 i pojawiły się niespodziewane komplikacje. Od chwili informacji o śmierci wielu fanów piosenkarza czekało na wiadomości o pogrzebie. Zaledwie kilka dni temu poinformowano, że uroczystość odbędzie się w piątek 18 marca w Zamościu. Wkrótce na Facebooku pojawiła się także informacja ze specjalną prośbą od rodziny. Bliscy zmarłego prosili, by podczas uroczystości "smartfony pozostały w kieszeniach". Jak wiadomo, urna z prochami wokalisty została przewieziona na cmentarz na jego ukochanym motocyklu w kawalkadzie motocyklistów z zamojskich klubów. Muzycy grupy Vox pożegnali swojego lidera, wykonując jego solową piosenkę "Jak słońce". Wśród gości byli Jacek Kurski oraz prezydent Zamościa, Andrzej Wnuk, który wygłosił przemówienie. Był również Rafał Brzozowski, który miał okazję poznać słynnego wokalistę podczas ich wspólnej pracy w "The Voice Senior".Zobacz także: Anna Kalczyńska jest zdruzgotana wojną. "Mam wyrzuty sumienia, gdy żyję" Rafał Brzozowski zrelacjonował pogrzeb Witolda Paszta na InstagramieUrna z prochami zostanie przewieziona na cmentarz na ukochanym motocyklu Taty w kawalkadzie motocyklistów z zamojskich klubów. Smartfony niech zostaną w kieszeniach. Prosimy także o nieskładanie kondolencji na cmentarzu. Przedstawicieli mediów prosimy o niefotografowanie nas i naszych najbliższych w trakcie całej uroczystości – informowali wcześniej bliscy Witolda Paszta. Wygląda niestety na to, że Rafał Brzozowski postanowił się wyłamać. Nie tylko robił zdjęcia, ale nawet opublikował je na Instagramie. Pojawiły się także krótkie materiały wideo."Żegnaj, Wiciu!" - napisał Brzozowski przy jednym ze zdjęć. Pokazał fragmenty ceremonii, a także grób wokalisty uwagi na wcześniejszą prośbę rodziny Witolda Paszta, zdjęć z relacji Rafała Brzozowskiego nie sieci już pojawiło się wiele krytycznych komentarzy, w których internauci zarzucają gwiazdorowi TVP brak szacunku dla rodziny mu ręka nie odpadła, jak chwycił za tego smartfona. Jak można w takich chwilach robić fotki?Jak się ma parcie na szkło, to szacunek dla innych gdzieś panie Rafale! Żenada Panie Brzozowski - możemy przeczytać w komentarzach w jednym z serwisów. 16 Zobacz galerię fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News, Doug Peters/EMPICS Entertainment/EAST NEWS, Soul Brother/Sipa USA/East News
informacja o śmierci i pogrzebie zamość